W krótkich wiadomościach o e-społecznościach.
Kategorie: Wszystkie | News | Portale | Publikacje | Statystyki
RSS
wtorek, 27 października 2009

 

Facebook wkracza w kolejną dziedzinę naszej egzystencji. Od weekendu na najpopularniejszym na świecie portalu społecznościowym możemy już nie tylko pobawić się z wirtualnym zwierzakiem, czy zrobić sobie test na płeć mózgu, ale także połączyć się ze zmarłymi znajomymi.

Kierownictwo Facebooka ogłosiło, że da rodzinie i przyjaciołom możliwość zachowania profilu zmarłego użytkownika.

"Kiedy ktoś nas opuszcza, nie znika z naszej pamięci i nie zniknie też z naszej sieci społecznościowej" – napisał przedstawiciel Facebooka, Max Kelly na oficjalnym blogu serwisu.

"Aby odzwierciedlić faktyczny stan rzeczy stworzyliśmy koncepcję profili, w ramach których ludzie będą mogli dzielić się wspomnieniami na temat zmarłych" - dodał.

Każdy z użytkowników może teraz stworzyć swoistego rodzaju wirtualny testament, w którym wyznacza osoby, które po jego śmierci uzyskają dostęp do profilu. Po zakończeniu doczesnego żywota właściciela "w realu", profil nie zniknie z Sieci, ale specjalnie oznaczony będzie funkcjonować dalej jako miejsce pamięci internauty.

Nadal możliwe będzie publikowanie na nim wpisów i linków, ale jedynie przez wskazanych wcześniej znajomych i rodzinę. Profil zniknie natomiast z publicznych wyników wyszukiwania i nikt nie będzie się mógł do niego zalogować. Usunięte zostaną także powiązane z nim osobiste dane, takie jak aktualizacje statusów czy informacje kontaktowe.

Nowa opcja Facebooka nie zachwyciła wszystkich jego użytkowników. Od wprowadzenia funkcji, zaprotestowało już 900 tysięcy osób, które poczuły się nią dotknięte.

Źródło: TVN24

21:35, mayone
Link
piątek, 23 października 2009

Facebook testuje wprowadzanie systemu opłat za korzystanie z gier. Według szacunków, rynek ten będzie w 2012 roku warty aż 2 mln dolarów. Już teraz z gier firm Zynga i Playfish - twórców m.in. "Farmville" i "Mafia Wars" i "Pet Society" - korzysta 100 mln użytkowników.

Handel wewnątrz gier może być bardzo dochodowym interesem - twierdzi Ethan Beard, pracownik centrali Facebooka w Kalifornii. Atul Bagga z ThinkEquity- firmy specjalizującej się w badaniach rynku Internetowego - szacuje, że opracowywane właśnie nowe metody płatności pozwolą na zyski rzędu miliarda dolarów rocznie. Zakładając, że marża będzie podobna do konkurencyjnej metody płatności - PayPal (eBay, który jest jego właścicielem pobiera 5 proc. plus 5 centów od każdej mikrotransakcji), Facebook uzyska z tego tytułu 55 mln USD rocznie do 2012 roku. Opłaty będą pobierane, np. za kupno broni w "Mafia Wars".

Źródło: gazeta.pl

22:55, mayone
Link
niedziela, 18 października 2009

Powstał nowy serwis randkowy, który na zarejestrowanie pozwala tylko i wyłącznie pięknym osobom. Wszystkich chętnych czeka więc ostra selekcja, bo brzydkim - wstęp wzbroniony!

Pierwszą cechą nowego serwisu randkowego tylkopiekni.pl jest to, iż nie jest on dla wszystkich. Jak sama nazwa mówi, wybrańcy, którzy dostaną zgodę na zarejestrowanie się na stronie, muszą wykazać się nieskazitelna urodą.

Na stronie serwisu możemy przeczytać:

Selekcja dokonywana jest przez zespół, któremu  przewodniczy Jacek Bulik - bezpośrednio związany ze światem mediów, reklamy i mody. Od wielu lat zajmuje sie fotografią reklamową i sesjami mody. Wcześniej pracował w domach mediowych oraz agencjach reklamowych. Wraz z uznanym zespołem ludzi (styliści, wizażyści), na co dzień pracujących w branży mody i reklamy, czuwa nad "zawartością estetyczną" serwisu TylkoPiekni.pl.

Każdy, którego wygląd został  na tyle wysoko oceniony, że pozwoliło mu to na zarejestrowanie w serwisie, ma obowiązek umieszczenia na swoim profilu przynajmniej jednego zdjęcia, które w dalszym ciągu podlegać będzie ocenie, tym razem innych „pięknych”. Najwyżej oceniani trafiają do specjalnego rankingu.

- Aby dostać się do TylkoPiekni.pl, wcale nie trzeba mieć wzrostu ani wyglądu modeli pracujących na wybiegach. Przyjmujemy osoby w wieku od 16 lat wzwyż, kierując się zasadą „żadnych rozczarowań” - zachęcają pomysłodawcy serwisu. Oczywiście zasada ta dotyczy jedynie wyglądu potencjalnego partnera.

Źródło: Interaktywnie

07:58, mayone , Portale
Link
piątek, 16 października 2009


Serwis internetowy Retrevo.com przeprowadził ciekawe badanie wśród swoich użytkowników, które ukazuje jak głęboko media społecznościowe przenikają do ich życia codziennego.


Grono respondentów zostało podzielone na dwie grupy - osoby powyżej i poniżej 35 roku życia. Ankieta miała za zadanie sprawdzić w jakim stopniu serwisy typu Facebook i Twitter opanowały ich codzienność.

Pierwsze różnice "międzypokoleniowe" dotyczą częstotliwości korzystania z nowych metod komunikacji. Według raportu Retrevo większość osób odwiedza dwa wymienione wyżej serwisy kilka razy dziennie. Gdyby jednak przyjrzeć się bliżej młodszym użytkownikom, zauważymy, że aż 27% z nich czyni to ponad 10 razy dziennie.

Dla osób aktywnych w mediach społecznościowych miejsce pobytu nie ma większego znaczenia. Taki wniosek możemy wyciągnąć analizując to, gdzie i w jakich sytuacjach respondenci przesyłają wiadomości. Tutaj różnice między obiema grupami były jednak znaczące. Spośród wszystkich nietypowych lokacji, o które pytał Retrevo, najczęściej wskazywanymi przez ludzi starszych były wakacje (41%) oraz praca (29%). Odpowiedzi takiej najczęściej udzielali również młodsi (odpowiednio 65% i 64%), jednak w ich przypadku niewiele mniejszą popularnością cieszyło się publikowanie treści w trakcie prowadzenie samochodu (40%) tuż po seksie (36%) czy też na randce (34%).

Co ciekawe, mężczyźni dwa razy częściej niż kobiety dzielą się swoimi wrażeniami po łóżkowych igraszkach, a posiadacze iPhone'ów nawet trzy razy częściej od użytkowników Blackberry.

Różnice w korzystaniu z nowoczesnych metod komunikacji najlepiej obrazuje sposób dostępu do serwisów społecznościowych. Starsi zdecydowanie częściej wykorzystują do tego celu komputery stacjonarne i notebooki (81% vs 54%), natomiast młodsi jednogłośnie wygrywają w kategorii urządzeń mobilnych (46% vs 19%).

Dane pochodzą z badania obejmującego 771 osób.

Źródło: Interaktywnie
20:41, mayone , Statystyki
Link
środa, 23 września 2009

Według wrześniowych badań przeprowadzonych przez Mzinga oraz Babson Executive Education znaczna część przedsiębiorców używa mediów społecznościowych w celach biznesowych.

Przeważająca część badanych (86%) potwierdziła wykorzystanie serwisów społecznościowych w biznesie. Większość z nich używa ich w marketingu (57%) lub współpracy międzynarodowej (39%). Prawie jedna trzecia z nich deklaruje, że media społecznościowe znajdują zastosowanie w serwisie konsumenckim oraz wsparciu technicznym.

Częściej niż planowanie wydatków na media społecznościowe w budżecie (40%), zadania z tym związane przydzielane były pracownikom (57%)

Najczęstszym rozwiązaniem technicznym było integrowanie elementów serwisów społecznościowych z własną stroną internetową (40%). Samodzielne strony społecznościowe oraz widgety stosowane były przez 40% oraz 39% badanych.

Pomimo popularności mediów społecznościowych, niewiele przedsiębiorstw zaimplementowało mierniki skuteczności finansowej. Tylko 16% z nich bada zwrot zysków z inwestycji.

Mierzenie zysku może być trudne, jednak zastosowanie niektórych technik badania zwrotów z inwestycji może być pomocne. Część marketerów przelicza ilość użytkowników (znajomych) w serisach społecznościowych na wartość pieniężną.

Źródło: Interaktywnie

22:55, mayone , Statystyki
Link
czwartek, 17 września 2009

Ludzie, którzy mają konta na Facebooku nie będą już musieli wysyłać wiadomości tekstowych. Bo ten najsłynniejszy portal społecznościowy pozwoli także na komunikację głosową.

Wystarczy więc dobry mikrofon i słuchawki, a będziemy w kontakcie z naszymi przyjaciółmi. Wystarczy ściągnąć wtyczkę do portalu i już będziemy mogli rozmawiać z przyjaciółmi. Okazuje się też, że będziemy mogli połączyć się nawet z tymi, którzy nie mają kont na Facebooku. Bo portal chce w ten sposób odebrać kawałek tortu najpopularniejszej telefonii internetowej - Skype'owi. Do tego rozmowa głosowa będzie dostępna także w grach i innych programach działających na portalu.

Facebook zapewnia, że rozmowa głosowa nie zapcha serwerów i portal nie przestanie działać. Nawet jeśli wszyscy z 15 milionów użytkowników zaczną jednocześnie korzystać z tej możliwości. Analitycy chwalą pomysł firmy. Według nich to dobry sposób na przyciągnięcie nowych klientów a jednocześnie mocne uderzenie w konkurencję.

Źródło: Mediarun
17:30, mayone , News
Link
poniedziałek, 14 września 2009

Nasza-klasa.pl uruchomiła dzisiaj nową funkcję - dzięki Śledzikowi ponad 13 mln użytkowników uzyska możliwość komunikowania się w czasie rzeczywistym.

Do dotychczasowych funkcji NK dodana została możliwość przesłania krótkiej (250 znaków), publicznej wiadomości. Użytkownicy będący naszymi znajomymi lub śledzący nasze wpisy, mogą je komentować, dzięki czemu możliwe jest prowadzenie żywych dyskusji. W Śledziku można zamieszczać krótkie teksty oraz polecać linki do filmików, obrazków, zdjęć lub muzyki. Po kliknięciu linku do obrazka lub filmu, można go obejrzeć od razu na Śledziku. Nie trzeba opuszczać serwisu ani otwierać nowej zakładki w przeglądarce, żeby przejrzeć polecane materiały.

Na Śledziku można wysyłać zarówno wpisy prywatne, jak i publiczne. Wiadomości osobiste w chwili wysłania dotrą do znajomych internauty. Wpisy publiczne mogą czytać wszyscy użytkownicy, którzy są znajomymi danej osoby lub jedynie ją „śledzą”.

- Potrzeby komunikacyjne naszych użytkowników stale rosną. Codziennie wymieniają się oni blisko 25 milionami różnych informacji. Wychodząc naprzeciw tym aktywnościom, oddajemy im narzędzie, które w jeszcze bardziej efektywny sposób pozwoli pozostawać w kontakcie – zauważa Dominik Kaznowski, pełnomocnik zarządu ds. marketingu & PR. - Staramy się przekształcić NK w wielokanałową platformę komunikacyjną. Wdrożenie Śledzika to jeden z ważniejszych etapów tych przemian.

Ze Śledzika można korzystać przez Naszą-klasę oraz na stronie sledzik.pl. Każdy Internauta może się tam bezpiecznie zalogować za pomocą loginu i hasła z NK. Śledzik w najbliższych miesiącach będzie rozwijany.

Źródłó: Interaktywnie

13:20, mayone , Portale
Link
wtorek, 08 września 2009

Najstarszy polski serwis społecznościowy niespodziewanie uciekł spod gilotyny. Sąd oddalił wniosek o ogłoszenie upadłości spółki.

Wniosek oddalono, bo Grono.net spłaciło swoje długi. Skąd przynosząca straty i bezskutecznie od dwóch lat szukająca inwestora spółka wzięła na to środki - nie wiadomo.

Poniedziałek miał być jedną z ostatnich odsłon historii Grono.net, obchodzącego swoje pięciolecie najstarszego w Polsce internetowego serwisu społecznościowego. Aleksander Kierski, któremu Grono było winne około 800 tysięcy zł, jeszcze w lipcu złożył wniosek o ogłoszenie upadłości spółki.

Wynoszące ponad 1 mln zł zadłużenie Grona to tylko część kłopotów, z jakimi musi uporać się firma. Założony w 2004 r. serwis zdobył około 1,5 mln użytkowników, w początku swojej działalności rosnąc w tempie nawet 400 tysięcy zarejestrowanych członków rocznie.

W jednoznacznych ocenach rynku, Grono nie wykorzystało jednak tego potencjału. Zmarnowany został także ekskluzywny (założenie konta na Gronie wymagało specjalnego zaproszenia) charakter marki. Brak pomysłu na rozwój serwisu poskutkował odpływem użytkowników, których przejęła m. in. Nasza-Klasa oraz amerykański Facebook.

Innowacje wprowadzane na Grono.net ograniczyły się praktycznie tylko do upodobnienia serwisu do giganta z USA. Błędy kierownictwa serwisu przełożyły się na finanse - w 2007 r. Grono odnotowało ponad 5 mln zł straty (nowsze dane finansowe nie są dostępne).

Inwestorzy, w tym Intel Capital, którzy włożyli w Grono.net ponad 10 mln zł, naciskali na zmiany. Próby odwołania prezesa Grona, do których dojść miało już latem 2008 r., nie powiodły się. Na odwołanie ze stanowiska Roberta Rogacewicza nie zgodziła się mająca 55proc. udziałów w Gronie spółka Dreamweb Holdings Ltd, która - jak twierdzi "Gazeta Wyborcza" jest w połowie własnością właśnie Rogacewicza oraz Wojciecha Sobczuka, współtwórcy Grono.net.

W tym kontekście decyzja warszawskiego sadu rejonowego, który odrzucił wniosek o ogłoszenie upadłości Grona, jest co najmniej zaskakująca. Uzasadniając odrzucenie wniosku, sąd podał, iż Grono uregulowało wszystkie swoje długi (ich suma nigdy nie była jasna).

Źródło: Mediarun

09:37, mayone , News
Link
poniedziałek, 07 września 2009

Polscy internauci codziennie lub prawie codziennie korzystają z sieci, spędzając w niej średnio nieco ponad 4 godziny. Najbardziej aktywnie w tym czasie udzielają się w sieci osoby w wieku 18-24 lat, podczas gdy pozostali wolą wykorzystywać już istniejące zasoby - pokazuje badanie „Mądry Internet”, przeprowadzone na zlecenie Netii.

Aktywne i pasywne korzystanie z internetu najprościej można pokazać na przykładzie serwisów społecznościowych. 81 proc. respondentów zadeklarowało, że posiada konto w jednym z nich, natomiast aktywnie w nich uczestniczy jedynie połowa badanych – z istotną przewagą kobiet. Jak pokazało badanie, jest to najpopularniejsza forma aktywności widocznej w sieci. Inne, jak udostępnianie treści (programów, filmów, gier, itp.) czy zamieszczanie komentarzy na forach i blogach są znacznie mniej powszechne – deklaruje je odpowiednio 35 i 34 proc. respondentów. Wśród osób prowadzących tego typu aktywność w sieci przeważają ludzie młodzi, w wieku 18-24 lat, a im respondenci są starsi, tym mniejszą aktywność twórczą deklarują.

Spośród różnych form „pasywnego” korzystania z zasobów internetowych najbardziej powszechne jest przeglądanie portali internetowych, adresowanych do szerokiego grona odbiorców (91 proc.), poszukiwanie informacji o produktach lub usługach na stronach producentów i dystrybutorów (88 proc.), czy informacji o produktach i usługach przed ich zakupem w portalach tematycznych (86 proc.). Te działania częściej podejmują internauci powyżej 25 roku życia.

Wśród „pasywnych” czynności w internecie najmniej popularne jest korzystanie z materiałów odpłatnych – tylko nieco ponad 20 proc. respondentów korzysta z odpłatnych serwisów, oferujących w różny sposób dostęp do filmów i seriali, a 19 proc. korzysta z płatnych archiwów gazet i bibliotek artykułów.

Żródło: Interaktywnie

12:48, mayone , Statystyki
Link
niedziela, 06 września 2009

Kto powiedział, że przyjaźni nie można kupić? Australijska firma internetowa uSocial.net sprzedaje przyjaciół i fanów w serwisie Facebook.

Już wcześniej kontrowersyjna firma prowadziła podobne działania w obrębie najpopularniejszej platformy mikroblogowej - Twittera. Dostrzegając potencjał reklamowy drzemiący w internetowych społecznościach, Australijczycy postanowili rozszerzyć działalność.

- Facebook jest niesamowicie efektywnym narzędziem marketingu - stwierdził Leon Hill, prezes uSocial. - Fakty są takie, że posiadając dużą grupę obserwujących osób, otrzymujesz stargetowaną grupę, z którą możesz się kontaktować i promować co tylko chcesz. Problemem jest jedynie pozyskanie wystarczająco licznego grona.

Chcąc rozwiązać ten problem, firma oferuje pakiety zawierające od 1000 do 10 000 znajomych na Facebooku w cenie od 177 do 1,167 dolarów.

uSocial zdążyła wzbudzić już wiele kontrowersji i wywołać kilka protestów. Kroki mające na celu zablokowanie działalności firmy podjął Twitter, który oskarżył uSocial o spamowanie kont swoich użytkowników. Australijczycy zaszli też za skórę właścicielom Digg'a, gdy wpadli na pomysł sprzedawania głosów, by wypchnąć znaleziska klientów na stronę główną.

Źródło: Interaktywnie

16:16, mayone , News
Link
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31